Kronos

Kronos - Witold Gombrowicz

Pierwsze wrażenie - to trafnie wybrana okładka, przykuwająca uwagę i będąca zapowiedzią czegoś wyjątkowego. Kronos, jeśli jest w czymś wyjątkowy to w sposobie zapisu, przypomina bardziej zapiski buchaltera niż pisarza. To dokumentacja codzienności. Pojedyncze słowa, krótkie zdania, zwięzłe suche fakty z minimalną porcją emocji. Nawet śmierć siostry czy matki pozostawia pisarz bez słowa komentarza. Moim zdaniem poprzedzająca wydanie książki atmosfera skandalu, sensacji była mocno przesadzona. Ja w Kronosie widzę samotnego, smutnego człowieka, borykającego się z codziennością. Z takimi samymi problemami jak my wszyscy, chorobami, brakiem pieniędzy, niepewnością jutra. Z tego prozaicznego powodu stał mi się bliższy, jako człowiek. Książka ta w pewien sposób odziera Gombrowicza z aury wyjątkowości. Zadziwiające, że po przeczytaniu 400 stron mam wrażenie, że niewiele się dowiedziałam się o autorze ponadto, co wiedziałam dotychczas. Trudno się czyta książkę ze względu na dziesiątki przypisów, które mocno rozpraszają uwagę. Cóż mimo całego szacunku i sympatii dla twórczości Gombrowicza, Kronos jest dla mnie rozczarowaniem. Choć z pewnością jego lektura skłoni mnie do sięgnięcia, ponownie do Dziennika ( w jego nowym wydaniu). Przypomniał mi także o jakże pięknej książeczce „Jaśnie panicz. O Witoldzie Gombrowiczu” - Joanny Siedleckiej. Ta książka zapoczątkowała moje zainteresowanie twórczością i osobą Gombrowicza. Polecam ją wszystkim.